Webcontent-Anzeige
Tajemnica pechowskiej drogi
Nie przynosi pecha, choć jej nazwa brzmi złowrogo. Droga Pechowska, ciągnąca się przez gęste lasy w okolicach Lubowa i Chorągwic, to dawny trakt zaopatrzeniowy do leśnego majątku Pechofen (Barłogi)
To tutaj przez stulecia wypalano smołę i dziegieć, a w latach międzywojennych potężny kompleks leśny stał się własnością giganta górniczego z Zagłębia Ruhry. Dziś po tamtejszym folwarku, stajniach i leśnych budowlach pozostały jedynie nikłe, ceglane ślady, które powoli pochłania las.
Skąd wzięła się nazwa „Droga Pechowska”?
Miejscowi leśnicy i pasjonaci historii doskonale znają nazwę „Droga Pechowska”. Wbrew intuicji, nie ma ona nic wspólnego z nieszczęściem czy pechem w polskim znaczeniu tego słowa. Jest to bezpośrednia, fonetyczna kalka oraz tłumaczenie niemieckiego słowa Pech, które oznacza smołę.
Niemiecka nazwa Pechofen oznacza dosłownie „piec smolny” (smolarnię). Przez stulecia, zanim nastała era powszechnej elektryczności i rafinacji ropy naftowej, smoła drzewna i dziegieć pozyskiwane z żywicznych sosen były towarem strategicznym. Służyły do uszczelniania beczek, impregnowania łodzi, smarowania osi wozów oraz w garbarstwie. Miejsca takie jak Pechofen powstawały głęboko w lasach, blisko bazy surowcowej, a pracujący tu smolarze i dziegciarze tworzyli zamknięte, samowystarczalne osady. Z czasem, gdy tradycyjne piece wygasły, Pechofen przekształciło się w wyspecjalizowany majątek i folwark leśny.
Po 1945 roku komisja ustalająca nazwy podeszła do tematu mniej industrialnie i nadała miejscu nazwę Barłogi, nawiązując prawdopodobnie do dzikiego, leśnego charakteru okolicy i legowisk zwierzyny czarnej, choć nazwa Smolarnia również funkcjonowała w lokalnym obiegu.
Wielki biznes w głębokim borze: Struktura majątku
Złote lata majątku leśnego Pechofen przypadły na okres, gdy tamtejsze lasy zostały włączone w obieg wielkiego, niemieckiego kapitału przemysłowego. Z zachowanych śląskich ksiąg adresowych majątków ziemskich (m.in. z roku 1937, opracowanych przez p. Zofię Hanulak i p. Elżbietę Maćkowską w Kwartalniku Górowskim) dowiadujemy się, jak potężnym i nowoczesnym organizmem gospodarczym było to miejsce.
Od 1927 roku całe dobra leśne Lubów – Chorągwice (niem. Lübchen – Korangelwitz), wraz z zamkiem zarządcy oraz przyległym folwarkiem Barłogi (Pechofen), przeszły w ręce potężnego konsorcjum: Spółki Górniczej im. Konstantyna Wielkiego w Bochum (Zeche Konstantin der Große). Dlaczego kopalnia z Zagłębia Ruhry kupiła lasy na Dolnym Śląsku? Odpowiedź jest prosta – górnictwo potrzebowało gigantycznych ilości drewna stemplowego do zabezpieczania podziemnych chodników (chodników kopalnianych).
Majątek Pechofen był imponujący i ściśle zorientowany na leśnictwo:
| Kategoria użytków | Powierzchnia w hektarach (ha) |
| Lasy i grunta leśne | 1404,07 ha |
| Ziemia orna | 94,00 ha |
| Łąki | 27,00 ha |
| Wody (stawy/cieki) | 3,00 ha |
| ŁĄCZNIE | 1528,07 ha |
Roczny czysty dochód z tego terenu wynosił wówczas 4297 marek, co na tamte czasy stanowiło solidny bilans dla dóbr o charakterze niemal czysto leśnym. Niewielki areał rolny (94 ha) służył głównie jako zaplecze paszowe dla koni pracujących przy zrywce drewna w puszczy oraz do utrzymania rodzin zatrudnionych tu robotników leśnych i borowych.
Co mówią archiwa?
Choć do naszych czasów na powierzchni ziemi przetrwało niewiele, dokumenty z Archiwów Państwowych (m.in. zespołu akt regencji we Wrocławiu) rzucają światło na architekturę tego miejsca. Zachowały się m.in. plany sytuacyjne z 1884 roku (Situationsplan über das Kgl. Forstetablissement Pechofen). Wynika z nich, że w Pechofen wznoszono nowoczesne jak na owe czasy budynki komunalne i gospodarcze – zachował się m.in. szczegółowy projekt budowy nowego murowanego budynku stajennego (Neubau eines Stallgebäudes).
Niestety, ze względu na czysto produkcyjny i leśny charakter osady Pechofen – w przeciwieństwie do reprezentacyjnych pałaców w Ryczeniu czy pobliskiej Górze – w archiwach ikonograficznych nie zachowały się oficjalne, komercyjne widokówki z okresu przedwojennego przedstawiające folwark. Pechofen rzadko gościło na turystycznych pocztówkach, częściej na mapach sztabowych i planach gospodarczych nadleśnictw.
Koniec i dzisiejsze zgliszcza
Kres funkcjonowania folwarku i leśnej osady przyniósł początek 1945 roku. Podobnie jak sąsiednie Nowe Wierzawice i Gancary, rejon ten znalazł się w pasie zaciętych walk i przemarszu wojsk radzieckich ku Odrze. Zabudowania zostały zniszczone, podpalone bądź zdemontowane w pierwszych latach powojennych w celu pozyskania deficytowego materiału budowlanego (cegły).
Dziś, wędrując Drogą Pechowską, musimy wykazać się czujnością. Teren folwarku został niemal w całości pochłonięty przez dojrzały, pięknie utrzymany las gospodarczy. Jedynymi niemymi świadkami dawnego Pechofen są ukryte w runie leśnym zarysy dawnych fundamentów, zasypane piwnice i widoczne gdzieniegdzie pośród mchów i paproci fragmenty czerwonej, pruskiej cegły. Natura w pełni odzyskała to, co człowiek niegdyś wydarł puszczy na potrzeby smolarnianych pieców i górniczych stempli.
