Webcontent-Anzeige Webcontent-Anzeige

zaginione uzdrowisko w sercu Jemielna

W Leśnictwie Jemielno, w granicach administracyjnych Nadleśnictwa Góra Śląska, znajduje się wyjątkowe miejsce – oddział 516-w, gdzie 270 lat temu był tu przepiękny park zdrojowy

Dziś jest to teren całkowicie wyłączony z gospodarki leśnej. Przyroda rządzi się tu swoimi prawami: 130-letnie olsze, dęby oraz jesiony wolno starzeją się i ustępują miejsca młodym pokoleniom drzew. Podmokły grunt przecinają małe cieki wodne o wyraźnie rdzawej, żelazistej barwie, tworzące malownicze kaskady. Bystre oko dostrzeże jednak ślady ludzkiej ręki – ścieżki spacerowe poprowadzone są na wyraźnych wywyższeniach terenu, tu i ówdzie rosną krzewy śnieguliczki (rośliny typowo parkowej, a nie leśnej), a spomiędzy mchów wyłaniają się zarysy dawnych fundamentów.

To tutaj blisko 270 lat temu tętniło życie luksusowego kurortu Karlsbrunn.

Początki Jemielna

Historia Jemielna sięga głębokiego średniowiecza. Najwcześniejsza pisana wzmianka o wsi pochodzi z 1308 roku – miejscowość (jako Gimmel) była wówczas zobowiązana do płacenia dziesięciny na rzecz biskupa wrocławskiego. Sama nazwa ma charakter topograficzny i wprost nawiązuje do miejsca, w którym obficie rosła jemioła.

Przez wieki wieś dzieliła burzliwe losy Śląska. W 1741 roku, w wyniku wojen śląskich, Jemielno przeszło pod panowanie pruskie. Pięć lat później, w 1746 roku, majątek ziemski od swojego teścia, Wolfa Bernarda von Klux, otrzymał niezwykły człowiek – Karl Gotfryd von Lieres und Wilkau. Był to królewski radca prawny, dyrektor prowincji ds. rolnictwa, a przede wszystkim wielki filantrop i wizjoner. To on dostrzegł ukryty potencjał w tutejszych bagnach.

Narodziny i rozkwit uzdrowiska Karlsbrunn

W połowie XVIII wieku głośno stało się o odkryciu w Jemielnie źródła o wyjątkowych właściwościach leczniczych. Wielka w tym zasługa dr. D. Knolla, szanowanego lekarza ze Wschowy (Fraustadt), który poddał tutejsze żelaziste wody mineralne szczegółowym badaniom laboratoryjnym i oficjalnie potwierdził ich medyczną skuteczność.

Karl von Lieres postanowił przekształcić leśne zarośla, zwane lokalnie Haag, w nowoczesny kurort. Zainwestował ogromny majątek w infrastrukturę. W 1755 roku odbyło się uroczyste, trwające aż trzy dni otwarcie domu zdrojowego, który na cześć założyciela nazwano Karlsbrunn (Źródło Karola).

Wokół źródła wzniesiono:

  • Komfortowe domy dla kuracjuszy,

  • Drewnianą salę taneczną,

  • Garkuchnię (gospodę) zapewniającą wyżywienie i rozrywkę.

Uzdrowisko szybko zyskało sławę. Do Jemielna zaczęli masowo napływać goście z Wielkopolski (wówczas w granicach Korony Królestwa Polskiego) oraz z całego Śląska. Von Lieres okazał się genialnym gospodarzem. Gdy w kurorcie brakowało miejsc noclegowych, kwaterował gości w samej wsi lub zapraszał do własnego zamku. Codziennie dbał o rozrywki, bale i wycieczki. Kuracjusze przechadzali się wypielęgnowanymi alejami parku zdrojowego, odpoczywali na ławeczkach, słuchali szumu bogatych w żelazo strumyków i śpiewu ptaków.

O jemielnieńskim uzdrowisku pisał nawet w 1784 roku Victor Zadik Honorius w swojej publikacji „Podróż obcego na Śląsk” (współcześnie przetłumaczonej przez Marcina Błaszkowskiego). Autor zmierzał do Karlsbrunn, by poratować nadwątlone zdrowie – niestety, druga część jego pamiętnika nie zachowała się do naszych czasów, przez co straciliśmy bezcenny opis funkcjonowania uzdrowiska z perspektywy pacjenta.

Wojna Siedmioletnia i upadek

Błyskotliwy rozwój Karlsbrunn został brutalnie przerwany przez konflikt globalny – wojnę siedmioletnią (1756–1763). Było to starcie ówczesnych mocarstw: koalicji Austrii, Rosji i Francji przeciwko Prusom (wspieranym przez Wielką Brytanię) o dominację w Europie. Śląsk stał się jednym z głównych i najbardziej krwawych teatrów działań wojennych.

Przemarsze wojsk, rekwizycje i grabieże doprowadziły do zubożenia lokalnej ludności i zniszczenia samej wsi, w tym miejscowego kościoła. W wyniku działań wojennych zniszczony został również sam ośrodek Karlsbrunn. Dodatkowym ciosem dla uzdrowiska była przedwczesna śmierć dr. Knolla – bez jego lekarskiego autorytetu i opieki nad pacjentami kurort stracił duszę.

Choć uzdrowisko w ograniczonej formie funkcjonowało do połowy XIX wieku, nigdy nie wróciło do dawnej świetności.

Co mówią stare kroniki?

Niezwykle cennym źródłem wiedzy o tamtych czasach jest kronika parafialna prowadzona przez pastora Ernsta Boya. Został on sprowadzony do Jemielna (Gimmel) przez samego von Lieresa w 1779 roku. Odchodząc z parafii w październiku 1804 roku, pastor pozostawił wiernym zapiski, z których dowiadujemy się o powojennych losach kurortu.

Według kroniki, po zakończeniu wojny siedmioletniej załamany zniszczeniami von Lieres nakazał rozbiórkę części budynków uzdrowiskowych. Drewno i materiały przeniesiono do wsi, budując z nich domy dla lokalnych rzemieślników. Budynki te stały w Jemielnie jeszcze w 1804 roku, gdy pastor kończył swój manuskrypty.

Sam Karl von Lieres doczekał się imponującej liczby 13 dzieci, choć wiek dorosły i śmierć rodziców przeżyło tylko trzech synów. Założyciel uzdrowiska zmarł w 1791 roku, a jego żona Anna w 1796 roku – oboje spoczęli w rodzinnym grobowcu w Jemielnie. W 1795 roku majątek został sprzedany i w kolejnym stuleciu często zmieniał właścicieli.

Po upadku uzdrowiska próbowano ratować gospodarkę wsi w inny sposób: syn założyciela, Bernhard, próbował tu uprawy winorośli, eksperymentowano z wydobyciem złoży wapienia, a później odkryto także złoża siarki. Żadne z tych przedsięwzięć nie okazało się jednak na tyle duże, by przynieść Jemielnu ponowny rozkwit na miarę dawnego Karlsbrunn. Dawny park zaczął powoli zarastać, ustępując miejsca dzikiemu lasowi.

Przyszłość ukryta w leśnej ciszy

Dzisiaj, po dawnym luksusowym parku zdrojowym pozostał niemal wyłącznie las, szum żelazistych potoków i nieliczne ruiny. Historia zatacza jednak koło.

Obecnie Gmina Jemielno, Nadleśnictwo oraz grono zaangażowanych pasjonatów i historyków prowadzą rozmowy na temat odtworzenia historycznych ścieżek spacerowych w dawnym parku zdrojowym. Realizacja tego projektu to spore wyzwanie – wymaga rzetelnych opracowań naukowych, badań archeologicznych oraz pozyskania funduszy zewnętrznych.

Mamy jednak nadzieję, że współcześni turyści i mieszkańcy będą mogli bezpiecznie spacerować po wyremontowanych alejach, odpoczywać na stylizowanych ławeczkach i osobiście poczuć magię oraz niezwykłą historię Karlsbrunn, ukrytą wśród jemielniańskich drzew.